Bo za zimno, bo za ciepło ….. – czyli tydzień bez narzekania.

(S) – Początek kolejnego roku. Znów czas postanowień – tych nie robię, podtrzymując postanowienie z zeszłego roku. Jednak jakby na zawołanie pojawiła się ciekawa akcja – tydzień bez narzekania. Pomyślałam sobie „phi, też mi wyzwanie – dam radę”. I się zaczęło.

Dzień pierwszy – poszło całkiem nieźle. Nie licząc tego, że już z samego rana pies postanowił wydrapać pół ściany, ale przebolałam. Na szczęście w pracy też nie miałam czasu na narzekanie, więc jakoś minęło. Kolejne dwa dni jako, że miałam wolne także przetrwałam bez większych problemów. Dalej było już tylko gorzej. Najpierw w pracy zimno jak na Syberii. Grzejniki, choć gorące nic pomogły, dogrzewanie się gorącą herbatą też było na nic. Cały dzień minął pod znakiem powstrzymywania fali marudzenia. Następnego dnia nie wytrzymałam. Wezbrało się tyle, że w końcu narzekanie musiało znaleźć swoje ujście. Wystarczył jeden, jedyny maluteńki impuls i stało się. Pięć dni powstrzymywania się od marudzenia skumulowało się w godzinnej tyradzie. Ale, pomyślałam sobie – mam jeszcze dwa dni, będą wolne, więc postaram się i może jakoś dotrwam do końca.

Poniedziałek rano, – wstałam lewą nogą. Wnerwiało mnie wszystko i wszyscy. Zatem wyszłam z domu. Cóż, niewiele to pomogło – narzekałam w myślach na wszystko w okół. Ostatni dzień wcale nie był lepszy. Od tego całego powstrzymywania się od marudzenia rozbolała mnie głowa. Cieszę się, że te siedem dni dobiegło końca.

Wniosek jest prosty. Pod względem narzekania jestem statystycznym Polakiem. W swoją naturę mam wpisane marudzenie. Każdy powód jest dobry: za zimno, za ciepło, pada, nie pada, brak pracy, za dużo pracy, za głośno, za cicho – długo by wymieniać.

Starałam się z tym walczyć, ale skutek był odwrotny, więc chyba nie pozostaje mi nic innego jak zaakceptować to, że (TAK, przyznaję) jestem marudą.

 A może ktoś z Was także podjął rękawicę i postanowił udowodnić sobie i wszystkim wokół, że da się nie narzekać? Jakie były Wasze wrażenia?

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Bo za zimno, bo za ciepło ….. – czyli tydzień bez narzekania.

  1. ~Kaśka pisze:

    Droga S. nie podejmowałam takiego wyzwania, bo dzień bez marudzenia jest dniem straconym, a powstrzymywanie się od czegoś tak naturalnego jak „narzekanie” podnosi ciśnienie, wzbudza złość. Po co się stresować? Lepiej sobie ulżyć i tak po prostu POMARUDZIĆ :)

  2. makrela pisze:

    bo z marudzeniem jest jak ze śpiewaniem – człowiek musi, bo się udusi.
    a serio – w którymś momencie zorientowałam się, że marudzenie/narzekanie/ciche dni zajmują zbyt wiele cennego czasu i energii. od tego czasu rzadko, naprawdę rzadko zdarza mi się być gderliwą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>