„A po co mi to, niedługo i tak ….” – takie prawo natury

(S) – Ludzie mnie dołują. Szczególnie Ci, którzy w pewnym wieku zaczynają oczekiwać na … śmierć. Naprawdę, nie rozumiem. Ja wiem, o tym, że pokolenie naszych dziadków ma w szafie ubrania przygotowane specjalnie do trumny. Wiem, że chcą być przygotowani. Boją się, że rodzina w tak tragicznej chwili wybierze dla nich coś byle jakiego, nie chcą być ciężarem. Ale, kiedy od dziecka widzę czarną garsonkę w szafie i wiem po co ona tam wisi to niezmiennie mi słabo.

Skąd mi się taki temat nawinął? Z …… pracy. Ludzie są niemożliwi. Nie wiem jak zareagować, kiedy ktoś mi mówi: „a nieee, aż takie to mi niepotrzebne, już niewiele mi się zostało, i tak niedługo umrę”. I co ja mam powiedzieć? Przecież nie wiem, czy ten ktoś mówi tak, bo dotknęła go tragedia w postaci śmiertelnej choroby, czy też mówi tak, bo dostrzegł u siebie oznaki starości i uznał, że skoro siwy włos pojawił się na skroni to kostucha stoi już za progiem. Z tym się nie da dyskutować. Ale tak sobie myślę, skoro ta śmierć jest nieuchronna i, nie czarujmy się każdego z nas spotka to, czy nie lepiej jest korzystać z życia? Czy jak kończę ileś tam lat to mam się położyć i czekać, bo może ten akurat dzień będzie moim ostatnim?

Inna sprawa to to, że takie gadanie wcale nie jest śmieszne, nawet jeśli to taki żart rzucony w przestrzeń. Takie „żarty” słyszę od dawna i doprowadzają mnie do szaleństwa. Podobnie jest z chodzeniem do lekarza. Są tacy, którzy przesiadują w przychodni całymi dniami, traktują to jako miejsce spotkań towarzyskich, a lekarza jak spowiednika. Zawracają głowę byle plamką i blokują kolejki. Ale gorszą grupą są tacy, którzy uważają, że jak pójdą do lekarza, to …. umrą. No, bo przecież Felek, sąsiad z dołu chodził sobie zdrowy i radosny, a poszedł do lekarza i po tygodniu umarł. A, że Felek każdą dolegliwość leczył „domowo” przeciwbólowymi bez recepty i jak już trafił do tego lekarza to już było za późno – o, o tym to nikt nie pomyśli.

Z drugiej strony nieuchronna śmierć jest pretekstem do oszczędzania. Nie kupię lepszych butów, nie zrobię remontu nie pojadę nigdzie dalej niż sąsiednie miasto, bo …… i tak niedługo umrę to po co mi to.

Niemniej temat jest dość dołujący, krępujący i wprowadza niezmiennie w osłupienie. Kiedy słyszę tekst z tym stylu momentalnie milknę i nie wiem co powiedzieć. Wszak spotka to każdego z nas, co nie znaczy, że w ten sposób musimy skupiać uwagę na sobie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „„A po co mi to, niedługo i tak ….” – takie prawo natury

  1. Admin pisze:

    Muszę przyznać, że racja to. Pewnie pracujemy w podobnej branży, gdyż spotyka mnie to samo. Ja może dość brutalnie, ale zawsze mówię wtedy, że „młodość to stan ducha, Pan najwyraźniej od dawna jest już martwy”. Mnie również boli obecność takiego patologicznego mylenia, ale nie ma co- masa jest takich ludzi. Piszemy podobnie, więc zapraszam na mój blog: racjonalist-ka.blog.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>