Etos błędu, czy konsumpcja przesytu?

(I) – Facebook… jedni powiedzą, że rozprzestrzenia się jak dżuma, a drudzy, że to przydatne narzędzie social media. A jak to wygląda naprawdę? Na początek kilka ciekawostek związanych z tym portalem:

- kilka osób zostało zamordowanych za usunięcie kogoś ze znajomych na Facebooku,
- Facebook śledzi to jakie strony przeglądasz nawet po wylogowaniu się z konta,
- codziennie jest około 600 000 prób włamania na konta na Facebooku,
- użytkownicy smartfonów sprawdzają Facebooka średnio 14 razy dziennie (niektórzy pewnie znacznie więcej),
- Facebook jest zablokowany w Chinach od 2009 roku,
- Al Pacino był pierwszą twarzą Facebooka,
- niemożliwe jest zablokowanie profilu twórcy Facebooka – Marka Zuckerberga,
- Facebook jest niebieski głównie dlatego, że Mark Zuckerberg nie widzi kolorów czerwonego i zielonego.

A tak na poważnie, całkiem serio, serio…

W tym miesiącu, a dokładniej 4 lutego Facebook miał swoją rocznicę. Tak, to już 10 lat. Serwis społecznościowy został początkowo założony jako The Facebook. Strona zyskała ogromną popularność, początkowo w Stanach Zjednoczonych, a później na całym świecie. The Facebook, z elektronicznej wersji księgi imion i zdjęć studentów, stał się jednym z najpopularniejszych miejsc w Internecie. Obecnie liczba osób tego serwisu wynosi ponad 1,3 mld osób. Serwis społecznościowy miewał wiele wzlotów i upadków. Jedną z najczęstszych skarg, jakie składają użytkownicy, dotyczy spamu.

Strzeż się, konkurencja nie śpi!

Pomimo wielu wad, Facebook łączy wiele ludzi na świecie. Portal ma teraz ogromną konkurencję. Musi zmierzyć się np. z Tumblr, Instagramem, Snapchatem, czy Whisperem i rzecz jasna z Twitterem, z którym i tak przegrywa.

Jestem za, a może przeciw?

Nie buduje więzi, wzbudza złudne poczucie bliskości. Bliższe relacje charakteryzują się tym, że wiemy o ludziach więcej, co potencjalnie może mieć pozytywne konsekwencje. Jednak istnieje ryzyko, że jeśli do takiego zbliżenia dochodzi tylko i wyłącznie w serwisach społecznościowych, to może powstać złudne poczucie bliskości – ludzie, o których wiemy coś dzięki serwisom społecznościowym, a których tak naprawdę dobrze nie znamy, mogą nam się wydawać bliżsi niż są w rzeczywistości. Bliskość stworzona tylko za pośrednictwem Facebooka nie jest realną bliskością, np. w trudnych sytuacjach nie możemy raczej liczyć na wsparcie i autentyczną pomoc. Dla innych Facebook, to także sposób na podtrzymanie kontaktu z osobami, z którymi normalnie byśmy w żaden sposób ich nie utrzymywali.

Zadam to pytanie jeszcze raz: etos błędu, czy konsumpcja przesytu? Czy nie posuwamy się w tym wszystkim za daleko? Do czego to zmierza? Nie, to nie pytanie retoryczne!

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>