Po trupach do celu ….

(S) – Od jakiegoś czasu w kinach można obejrzeć rewelacyjny moim zdaniem film – „Wilk z Wall Street”. Niezwykle pouczający, ale i w pewnym sensie motywujący (kto jeszcze nie widział – naprawdę warto obejrzeć!). Poszłam na to, gdyż chciałam się przekonać na własnej skórze, czy aby opinie znajomych nie są przesadzone. Po zwiastunach pomyślałam sobie: „a, odchamię się”. Z kina wychodziłam zadowolona z dobrze spożytkowanego czasu i (tak, nie ma co ukrywać) dobrze wydanych pieniędzy,.

W mojej głowie do tej pory roi się od licznych przemyśleń związanych z głównym bohaterem (nie jego aparycją – fanką tego typu urody nigdy nie byłam), jego zachowaniem, charakterem.

Z jednej strony bowiem podziwiam ludzi mających aż taką charyzmę, upór i determinację w dążeniu do bogactwa. Takich, którzy potrafią sprzedać wszystko i sprawić, że klient nagle uświadamia sobie, że „tak, zawsze chciałem to mieć, to moje życiowe marzenie, zasługuję na to”. Fascynujące z jaką łatwością przychodzi niektórym manipulowanie innymi ludźmi.

Wokół nas pełno jest takich „spryciarzy”. I nie mówię tu o zahukanej telemarketerce, która nieudolnie czyta skrypt i ma wyrzuty sumienia, że w ogóle musi to robić. Umówmy się taka osoba nie zrobi kariery w tym biznesie. Ma sumienie. I bardzo dobrze. Mówiąc o bezwzględnych spryciarzach i manipulatorach mam na myśli takie osoby, którym nie potrafimy się oprzeć. Elegancki, ale i jednocześnie wyluzowany konsultant w banku na przykład. Taki, który potrafi się dostosować do każdego niezależnie od zawodu, poglądów politycznych czy sytuacji majątkowej. Wydaje nam się profesjonalny, godny zaufania, a przy tym „swój chłop”. No taki przecież nas nie oszuka. Jakież to naiwne. Spójrz dokładnie, a dostrzeżesz szatańskie kurwiki w oczach.

Tego typu ludzie mnie przerażają. W ich towarzystwie nie mogę oprzeć się wrażeniu, że zaraz pojawią się ognie piekielne i usłyszę złowieszczy śmiech. Bo jak tu nie bać się człowieka, który nie ma żadnych skrupułów i jest tak nastawiony na kasę, że nawet największą tragedię przerobi na zysk?

Po obejrzeniu „Wilka z Wall Street” zaczęłam się także zastanawiać nad tym, czy to dobrze, gdy ktoś z dnia na dzień z biedaka staje się bogaczem. W takiej sytuacji nieuniknionym wydaje się uderzenie sodówy do głowy. Nagle stajesz się „wielkim panem”. To chyba niezdrowa sytuacja. Ludzie, którzy całe życie ciężko pracują na swój majątek mają szacunek do pieniędzy.

Bardzo dobrze znam siebie i mogę Wam powiedzieć zupełnie szczerze, że jeśli kiedyś nagle stałabym się obrzydliwie bogata, to w pierwszej kolejności zniknęłabym na rok, a potem pewnie wylądowałabym u jakiegoś psychoanalityka. :)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>