Postanawiam, że od Nowego Roku ….

(S) – Sylwester za nami, zaczął się kolejny rok. Szampańska impreza do białego rana, balowe stroje i często morze alkoholu połączone z atmosferą niezwykłości i wybuchami fajerwerków. To czas kiedy większość z nas podejmuje postanowienia.

Od Nowego Roku nie będę palić, schudnę/przytyję, będę milszy/milsza, zmienię/znajdę pracę, będę ćwiczyć i zdrowo się odżywiać. Piękne to i chwalebne. Hmmm. Średnio, a właściwie wcale nie wierzę w powodzenie takich postanowień.

Podobno tego typu przełomy jak wejście w Nowy Rok są dobrym momentem na wprowadzanie zmian w swoim życiu. Niektórzy nawet po wyleczeniu kaca starają się te noworoczne obietnice zrealizować. Niewielu się to jednak udaje. Przychodzi bowiem taki czas, „syndrom trzeciego poniedziałku stycznia”, gdy wstajemy rano z łóżka, patrzymy w lustro i widzimy tę samą zmęczoną twarz, dodatkowo udręczoną przez wprowadzenie „cud diety” opierającej głównie na wodzie lub kefirach (to głupie, wiecie o tym, prawda? ) połączonej dla efektu z setką „brzuszków” co rano. I przychodzi nam nagle do głowy, że jeden dzień przerwy nie zaszkodzi. Ten dzień zamienia się w tydzień, miesiąc i nagle znów jesteśmy u progu kolejnego Nowego Roku z tym samym postanowieniem w głowie (o efekcie jo-jo nie wspomnę – pojawia się, wiem o tym, przetestowałam).

W tym roku postanowiłam sobie, że nie będę robiła postanowień. O właśnie tak. A jako, że w zasadzie przespałam sylwestrowe szaleństwo mogłam do całej tej sprawy podejść „na sucho” (no prawie – w końcu to Sylwester). Zamiast postanowień, których i tak nie zrealizuję obiecałam sobie coś (a obietnic dotrzymuję zawsze – no chyba, że zapomnę, zdarza się, wiek robi swoje). Żeby nie zapomnieć o tej swojej obietnicy (nie, nie odchudzam się, to już przerobiłam milion razy) zapisuję sobie skrzętnie wszystko co mi w jej spełnieniu pomaga. Trudne to jest nie powiem, że nie. Nie wiem czy wytrwam, ale postaram się. Nie dałam sobie roku, a sześć miesięcy dokładnie i to musi mi wystarczyć.

Jeśli polegnę to za rok postanowię sobie nie postanawiać i nie obiecywać.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Postanawiam, że od Nowego Roku ….

  1. ~Kaśka pisze:

    Też przespałam punkt kulminacyjny – czyt. godz. 00:00 (a przynajmniej się starałam – bo za oknem waliło tak jakbym III wojny światowej doczekała). W tym roku miałam jedno postanowienie – nic nie postanawiać. Będzie, korzystać z życia ile się da w ramach zasady dzisiaj żyjesz, jutro gnijesz :)

  2. ~Kaśka pisze:

    Będzie co ma być – chyba to miałam na myśli?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>