Bezsilność, zero pomysłów, „ręce opadają” ……

(S) – Znacie to??? Raz na jakiś czas przytrafia mi się taki stan, kiedy sobie myślę, że już wszystkie drzwi się przede mną zamknęły, a za mną tylko zionie pustka. Cóż, trzeba to przejść. Zawijasz się w koc i nie istniejesz dla świata.

Gdy tak sobie pomyślę o tych wszystkich stanach, które podobno czynią ze mnie jednostkę wrażliwą dochodzę do wniosku, że adekwatnym powiedzeniem określającym tę sytuację jest to, w którym mowa o słońcu wychodzącym po burzy. Każdy przecież ma prawo do gorszych dni, grunt, żeby się po nich pozbierać i z nową energią wyjść naprzeciw światu.

Czemu tak bredzę? Może dlatego, że całkiem niedawno przeszłam taką fazę i teraz rozpiera mnie energia na zrobienie czegoś spektakularnego, na podbicie świata.

Co to oznacza?

Kto z Was przypomina sobie jeszcze o czym marzyliście będąc w liceum, albo lepiej w podstawówce czy też młodsi ode mnie w gimnazjum? Mieliście plany? Kończę szkołę, na pewno zrobię rewelacyjne studia, a potem zdobędę pracę, która mnie uszczęśliwi, w międzyczasie będę pomagać biednym, karmić bezdomne zwierzęta i zaadoptuję troje dzieci z trzeciego świata. No, może trochę przesadziłam. Jednakże każdy z nas jako nastolatek wierzy, że to przyszłe dorosłe życie będzie rewelacyjne. No właśnie, przyszłość to weryfikuje.

I teraz pora na refleksję. No dobra, masz zobowiązania, musisz się utrzymać itp., ale czy to jest na pewno powód do tego by do końca rezygnować z siebie i swoich planów? Już, coś świta pomalutku? Nie mówię, żeby od razu rzucać pracę (choćby i była najnudniejsza na świecie), ale jest mnóstwo sposobów na to, aby się realizować.

Weźmy na przykład ten blog. Powstał dlatego, że my obie (jego twórczynie) męczyłyśmy się strasznie i miałyśmy poczucie, że nie robimy absolutnie nic co mogłoby nas definiować, a że lubimy pisać (i zanudzać was wszystkich naszymi przemyśleniami) to tak oto jesteśmy. Mało tego, nie chcemy poprzestać jedynie na tym i stworzyłyśmy cały plan dotyczący tego w jakim kierunku zmierzamy – o czym, miejmy nadzieję, wkrótce się przekonacie.

Nie chcę tu jednak robić autopromocji. Rzecz w tym, żeby się nie poddawać. Masz jakiś pomysł? Chcesz śpiewać, tańczyć, być pisarzem, tenisistą, lekkoatletą, a może marzy ci się triatlon? To na co czekasz? Łap się za pióro, czy też wskakuj w dres i spełniaj swoje marzenia! Szczerze? Z własnego doświadczenia wiem (a jest ono spore), że to nic nie kosztuje. To kwestia motywacji, dobrej organizacji i przede wszystkim chęci.

Zawsze można się usprawiedliwić brakiem czasu, ale kochani, bądźmy realistami.

Wracasz do domu po pracy siadasz do komputera, więc zamiast wpatrywać się w swój (lub też cudzy) profil na facebooku spróbuj coś napisać, na początek – opisz swój dzień, proste? Proste. Nie masz czasu na bieganie? Przeskakujesz z kanału na kanał narzekając, że „nic nie ma w tej telewizji”? Włóż dres, adidasy i zrób rundkę wokół osiedla.

Od tego się zaczyna. Małymi kroczkami, jeden po drugim odkrywamy na nowo swoje pasje. A kto wie, może niedługo świat pozna nowy talent literacki, czy też genialnego sportowca?

Tego właśnie wam i sobie życzę, żebyśmy nie rezygnowali z siebie mimo wszystko i pielęgnowali swoje pasje.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Bezsilność, zero pomysłów, „ręce opadają” ……

  1. Doskonale rozumiem chęć uzewnętrznienia się, choćby i w postaci bloga. Niestety lubię narzekać… Szkoda, że niektórzy na „fejsbuczku” lubią zdawać zbyt dokładne relacje ze swojego dnia… No nic. Za resztą się podpisuję. Piszmy, biegajmy, róbmy cokolwiek. Żyjmy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>