Tik tak, tik tak – czas płynie nieubłaganie… i co z tego?

(I) – Ostatnio czytałam artykuł o tym, że ludzie w pomiędzy 25, a 30 rokiem życia wyznaczają sobie cele, których de facto nie potrafią zrealizować. Po przekroczeniu 25 roku życia nagle poczułeś się dziwnie zagubiony? Czy to nie brzmi dość irytująco? Już same stwierdzenie powoduje, że człowiek zaczyna się zastanawiać nad swoich życiem. Mam dwadzieścia kilka lat i ktoś śmie twierdzić, że jeśli przed trzydziestką nie osiągnę założonych celów i nie odhaczę ich na kartce, którą stworzyłam dawno temu, to będę tak naprawdę nikim?

Psychologiczne brednie, czy dziwna przypadłość naszego pokolenia?

Coraz częściej słyszę, że wiele ludzi nie ma pomysłu na siebie i nie potrafi znaleźć recepty na szczęście. Jednak co daje nam taką satysfakcję? Niektórzy odpowiedzą, że: kariera, pieniądze, sukces, uznanie w oczach innych. Inni znowu, będą widzieć szczęście w rodzinie i cieple domowego ogniska. Rodzina? Zaskoczę Was, ponieważ zdarzają się przypadki, dla których to słowo jest puste. Nie będę oczywiście uogólniać, gdyż nie chcę nikogo urazić. Takie sytuacje się zdarzają, w końcu każdy z nas jest inny.

Dobra rada dla każdego: te ipsum intellege!

Skąd więc ten kryzys? Nie objawia się on w oczywisty sposób. Nie musisz zamieniać starego samochodu na szybki motocykl, czy wkładać trampek, bo już ten motocykl i trampki masz, lub spróbowałaś tego. Nie gonisz za utraconą młodością, bo wciąż jesteś młody. Wiesz jednak, że powoli wchodzisz w dorosłość, więc zaczynasz sobie zadawać pytania, kim jesteś i czego tak naprawdę w życiu szukasz? To oczywiście implikuje kolejną rzecz, a mianowicie lęk przed podjęciem niewłaściwej decyzji.

Do rzeczy!

Zewsząd dostajemy informacje, że sukces idzie w parze z młodością. Steve Jobs założył Apple w wieku 21 lat, Mark Zuckerberg stworzył Facebooka mając lat 20, Larry Page i Siergiej Brin zaprogramowali wyszukiwarkę Google jeszcze na studiach. Przekaz jest więc prosty – spektakularny sukces przed trzydziestką, albo jesteś na straconej pozycji. Czas więc na rozmowę z samym sobą. Tymczasem jednak, długo boisz się stanąć przed lustrem, aby szczerze ze sobą porozmawiać i przyznać się, że życie przecieka przez palce i czujesz się sfrustrowana. To swoisty akt odwagi, bo pociąga za sobą konieczność podjęcia konkretnych działań. Rozmowa z samym sobą, która prowadzi do pewnego przewartościowania i sprawdzenia, czy wybrałaś właściwy kierunek, raz na jakiś czas jest konieczna.

A Ty, ja – co z nami?

Dla mnie odpowiednim podsumowaniem całego tekstu będzie takie stwierdzenie: do wszystkiego trzeba  dojrzeć, a czas, o dziwo, może tu działać na naszą korzyść. Każdy we własnym tempie powinien podchodzić do tego wszystkiego. Potrzebny będzie ogromny dystans i wewnętrzne przekonanie, że damy radę.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Tik tak, tik tak – czas płynie nieubłaganie… i co z tego?

  1. ~Wiola pisze:

    Tekst o mnie, szczególnie 1 część, bo w tej części o nadziei już niestety nie umiem się odnaleźć… Oby to tylko gorszy dzień.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>