Co z tą ambicją?

(I) – Ambicja sama w sobie jest zjawiskiem pozytywnym. Sprawia, że zależy nam na osiągnięciach. Wyzwala naszą energię i chęć do działania. Dzięki niej chcemy coś znaczyć i pokazać innym, że potrafimy osiągnąć zamierzony cel. Jest przeciwieństwem lenistwa i stagnacji. Człowiek w większości przypadków wybiera drogę łatwiejszą.

Świadomy wybór drogi trudniejszej daje ogromne poczucie siły i satysfakcji. Człowiek ambitny nie poprzestaje na tym co ma, nie osiada na laurach – szuka nowych celów i wyzwań. Ambicja zachęca go do dalszego działania. To wszystko sprawia, że pniemy się do góry, po kolejnych szczeblach coraz wyżej.

Jednak najważniejszą sprawą jest fakt, dlaczego to wszystko robimy? Gdy zdołamy odpowiedzieć na to pytanie będziemy wiedzieć, czy mamy do czynienia z ambicją zdrową czy też chorą. Skąd się bierze ów chora ambicja? Kładzie ona nacisk przede wszystkim na własną osobę, a nie na cel. Może sprawić, że stawiamy sobie zbyt wygórowane cele, których nigdy nie osiągniemy. Takie podejście powoduje ogromne konsekwencje. Każde niepowodzenie może sprawić, że nasza samoocena zostanie bardzo mocno osłabiona. Górę weźmie głos, który zmniejszy naszą wiarę we własne możliwości. Czy jest na to prosta recepta? Człowiek teoretycznie uczy się na błędach.

Spróbuję to opisać na własnej osobie. Jeszcze parę lat temu wydawało mi się, że wszystko, co sobie zaplanuję uda mi się osiągnąć. Przyszłość będzie różowa, a ja będę wyznaczała sobie nowe cele. Z biegiem lat (może stałam się mądrzejsza), dotarło do mnie, że połowy rzeczy nigdy nie uda mi się osiągnąć. Łatwo się domyślić jakie były tego konsekwencje. Obecnie staram sobie mądrze wyznaczać cele tak, aby uniknąć ogromnego rozczarowania. Stwierdzam, że nie ma nic gorszego niż to uczucie, które wtedy człowieka przepełnia.

(S) – Hmmm, jak tak o tym myślę, to dochodzę do wniosku, że akurat ja z biegiem lat nie staję się mądrzejsza w kwestii moich ambicji. Wielu to może zaskoczyć, ale wciąż mam swoje plany i koncepcje na realizację ich, po prostu nie opowiadam o nich na lewo i prawo.

Czy to, że nie mówię głośno o tym, co chcę osiągnąć jest równoznaczne z brakiem ambicji? Czy powinnam wciąż rozprawiać na ten temat, żeby uważano mnie za ambitną? Kiedyś mnie to nawet bolało, teraz prawdę mówiąc mam to gdzieś – i to też jest kwestia moich ambicji.

Problem jednak polega na tym, że jeśli tylko coś mi się nie uda, cokolwiek pójdzie nie po mojej myśli od razu się załamuję. I to jest chyba oznaka tego, że jestem zbyt ambitna, a żeby tego było mało nie przyjmuję do wiadomości tego, że coś może być nie tak jak to sobie wymyśliłam.

Ambicje dotyczą nie tylko kwestii zawodowych, ale też i sfery prywatnej. Muszę jednak przyznać, że w przypadku tych drugich potrafię pogodzić się z niepowodzeniem. Już. Wreszcie się tego nauczyłam, więc może kiedyś przyjdzie czas również na przyjęcie takiej lekcji i w drugim przypadku.

Bądź co bądź, chyba każdy powinien mieć jakieś cele i do nich dążyć. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że wszyscy takie mamy, tylko nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę, lub też uważamy je za mało istotne, by o nich rozprawiać.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>